Zabawki w Leżajsku tworzone są od XVIII w.

Tradycje związane z leżajskim klasztorem oraz czynionymi tam cudami spowodowały że liczne targi i odpusty leżajskie znane były w całej Małopolsce, a sprzedawane przy tej okazji towary rozchodziły się na terenie całej Polski. Rozwinęło się też zabawkarstwo gliniane i drewniane. Ośrodek zabawkarstwa ludowego w Leżajsku tworzył pierwotnie zabawki gliniane wytwarzane w oparciu o liczne gliny ceramiczne występujące w okolicy. Wiele informacji o słynnych leżajskich gwizdkach, ptaszkach, figurkach glinianych zgromadzili badacze kultury ludowej tego regionu. Zabawkarstwo drewniane jest nieco młodsze i związane było z licznie występującymi w tych okolicach gatunkami drewna liściastego, łatwego w obróbce (jesionu, osiki, topoli, wierzby). Leżajskie zabawkarstwo zaliczane jest do grupy małopolskiej mające swe źródła w zabawkarstwie ludowo-jaworowskim. Kształty zabawek, ich rodzaj i kolorystyka wyraźnie wskazują na pochodzenie wschodnie.

Ośrodek zabawkarstwa ludowego w Jaworowie (Ukraina) znany był od XIX wieku. Według E. Webersfelda na przedmieściach Jaworowa wyrabiano drewniane sprzęty, naczynia, piszczałki i fujarki. Jurij Łypa podaje natomiast, iż w miasteczku tym zabawkarstwo jest sławne już od 300 lat. Pisano wówczas „Mieszkańcy przedmieść oddawali się temu zajęciu jużw XVII wieku, a rzemiosło przechodziło z pokolenia na pokolenie zachowując w ciągu wieków pierwotne proste formy” W tym samym czasie w Leżajsku powstała wytwórnia zabawek utworzona przez spółkę kierowaną przez Mariana Garbackiego. Twórca przemysłowej produkcji fujarek i piszczałek pobierał naukę zabawkarstwa w Jaworowie, na terenie Czech i Niemiec. Około roku 1900 Wydział Krajowy postanowił utworzyć w Jaworowie pierwszą szkołę zabawkarską, w której uczyło się zawodu ok. 30 osób. Franciszek Bujak tak pisał o jej wspaniałych efektach: „Z założeniem fachowej szkoły wyrobu zabawek w Jaworowie przybrały wytwory tamtejsze wszystkie cechy artystycznych kształtów, zostały udoskonalone do tego stopnia że mogą zadowolić najwybredniejsze gusta…” Uczniowie Szkoły Przemysłu Drzewnego w Jaworowie pochodzili z różnych okolic kraju i po powrocie często zakładali podobne szkoły na swoim terenie. Tak właśnie postąpił Garbacki tworząc spółkę i przysposabiając młodych uczniów do zabawkarstwa. Tradycje te jednak nie były nowe. Jak podaje bowiem J. Półćwiartek w swej pracy pt. „Piszczelnicy i zabawkarze leżajscy wczoraj i dziś” W roku 1758 zajmowało się tu tym zawodem 11 piszczelników. Aby przeanalizować asortyment produkowan ych zabawek wrócić  należy do Jaworowa. Jak podaje J. Szeptycka w „Przyczynkach do etnografii powiatu jaworowskiego” „… Na asortyment zabawek wyrabianych w Jaworowie składały się od bardzo dawnych czasów… grzechotki prymitywne, wózki o jednym lub dwu konikach wyciętych z deszczułki, skrzypki ze strunami z włosienia piskliwie grające, kołyski i maleńkie sprzęty…” Zabawki te bardzo intensywnie oddziaływały na później powstałe ośrodki m.in. Leżajski, Brzózę Stadnicką, Żołynie i kilka innych miejscowości w okolicy Leżajska. Alicja Małeta w swoim artykule „Ośrodek zabawkarstwa ludowego w Brzózie Stadnickiej” podaje, że wpływ zabawkarstwa jaworowskiego na zabawki z okolic Leżajska miały takie wyroby jak stoliczki, krzesełka, wózki, taczki itp. formy fujarek i piszczałek wyuczone w jaworowskiej szkole T. Merunowicza, przetrwały z niewielkimi zmianami do dnia dzisiejszego. Uzupełnione później o elementy techniczne i nowoczesne techniki obróbcze czeskie i norymberskie, przetrwały okres międzywojenny w formie fabryki w Leżajsku, a po II wojnie światowej w różnych formach organizacyjnych: zakładów prywatnych, produkcji rodzinnej, zakładów nakładczych i spółdzielczych. Wpływy ośrodka jaworowskiego możemy obserwować także w Liskowie koło Kalisza, w Kielcach, Warszawie i Płocku.

Współcześnie cały ośrodek leżajski często zwany w literaturze rzeszowskim, zlokalizowany jest wzdłuż drogi Łańcut – Leżajsk z centrum w Brzózie Stadnickiej, gdzie do niedawna pracował Stanisław Naróg i kilku innych wytwórców silnie z sobą konkurujących. Tradycje zaszczepione tu przez Marcina Guzego na przełomie XIX i XX wieku, przejęte później przez rodzinę Franciszka Boho i innych mieszkańców okolic Żołyni połączyły się z wpływami szkoły jaworowskiej tworząc ciekawy zespół zjawisk interesujących współczesnego badacza kultury ludycznej. Do dziś wytworzyły się na terenie ośrodka specjalizacje zabawkarskie. Rodziny często dzielą się na wytwórców fujarek, gwizdków, pukawek, dziobiących kurek, wózków z konikami, taczek, „klepaków” itp.

W okresie powojennym pracowało w ośrodku leżajskim ponad 50 wytwórców zabawek, a uwzględniając pomoc rodziny było ich ponad setkę.

Jak podaje Alicja Małeta: „Nie wszyscy trudniący się wyrobem zabawek odegrali jednakową rolę w rozwoju ośrodka. Jedni, jak wymienieni Marcin Guzy i jego synowie, Franciszek Boho czy jego następca w handlu Henryk Machowski wprowadzili nowe wzory i nowe sposoby malowania. Inni byli tylko biernymi odtwórcami. Pod koniec okresu międzywojennego wyrabiali zabawki między innymi: Jak, Józef, Stanisław Guzowie, Szymon Boho, Jan Urban, Józef Grząśko, Antoni Jagustyn, Franciszek Styskal, Antoni Jucha, Augustyn Panek, Leon Naróg, Stanisław Panek, Bronisław Machowski, Julian Leja.

Status społeczny nie był wysoki. Wpływał na to fakt, że wywodzili się oni głównie z małych biedniackich gospodarstw. We wsi nazywano ich konikarzami, rupieciarzami. Na ich temat krążyły różne złośliwe powiedzonka. Nie było też dobrze widziane, jeśli zabawkarz starał się o pannę z innej części wsi. Mówiono wówczas pogardliwie „e, konikarz do niech chodzi… „Zabawkarze skupieni byli wokół Guzych, w części wsi zwanej, „Górą”. Pozostałe części Brzózy Stadnickiej: „Dół” i „Środek” do okresu wowojennego nie produkowały zabawek. Ziemia tam była nieco lepsza niż na „Górze” i tamtejszym gospodarzom nie wypadało parać się wyrobem zabawek mimo chronicznego braku gotówki, podczas gdy konikarze w różnych sytuacjach, jak np. na zabawach chełpili się swoją zamożnością. Sytuację ilustrują następujące wypowiedzi: „Na dole wolą nic nie mieć i nic nie robić. Tu chłopaki bawiły się, bo miały pieniądze, a te z Dołu patrzyły, żeby im dać… Tu były chciwsze i pracowitsze ludzie, a te z Dołu to bardziej lesery…” Górowali więc zabawkarze nad innymi posiadaniem gotówki, o którą w tamtych czasach nie było na wsi łatwo.

Lata okupacji wspominane są przez mieszkańców Brzózy Stadnickiej jako okres największej prosperity. Okupant nie ograniczał działalności zabawkarzy, a brak konkurencji ze strony producentów miejskich, przy niesłabnącym zapotrzebowaniu na zabawki, stwarzał tę niezwykle korzystną sytuację.

Okres powojenny przyniósł rozszerzenie strefy zbytu o sektor spółdzielczy. W 1950 r. powstała w Leżajsku cepeliowska spółdzielnia „Chałupnik”, która w warsztacie zwartym oraz w systemie nakładczym zaczęła produkować zabawki. Skupywała je również od chałupników z Leżajska i wytwórców Brzózy Stadnickiej.

Jak podaje Teresa Lewińska: „Pierwsi wytwórcy do wyrobu zabawek używali drewna jesionowego, bukowego lub grabowego. Obecnie używa się tańszych gatunków drzew: osiki, topoli, wierzby. Wytwórcy lubią używać osikę – bo ma ładny kolor po wyschnięciu i jest twarda. Początkowo wszystkie prace związane z wykonywaniem zabawek odbywały się ręcznie przy pomocy takich narzedzi jak ośnik, kobylica, nóż, siekiera, piła. Obecnie wprowadza się w niektórych warsztatach techniczne ulepszenia w postaci piły tarczowej czy taśmowej, lecz większość prac nadal wykonuje się przy pomocy tradycyjnych narzędzi. Najpierw przecina się drewno na klocki, suszy odpowiednio, następnie tnie się je na deseczki. Z klocków wycina się okrągłe koniki, z płaskich desek płaskie koniki i elementy zabawek a następnie wycina każdą osobno. Dalsza obróbka przebiega przy pomocy ośnika i nożna. Poszczególne części zabawek łączone są drutem lub gwoździami. Malowanie zabawek wprowadzono dopiero w latach 20-tych (kolor żółty, różowy i zielony). Ostatnio zabawkarze zaczęli używać farb olejnych i nitro. Są nimi malowane: wiatraczki, karuzelki, terkotki. Przy malowaniu zabawek pomagają wytwórcom żony a przy montażu poszczególnych części inni członkowie rodziny. Dużą możliwość zbytu zabawek dawały odpusty, które gromadziły duże tłumy ludzi. W Leżajsku słynne odpusty na Zielone Święta, Matki Boskiej Siewnej, św. Antoniego gromadziły ludzi pod klasztorem O.O. Bernardynów. Jeżdżono też ze sprzedażą zabawek na doroczne jarmarki. Najpopularniejsze były w Przemyślu „na Iwanka” i w Jarosławiu „na Józefa”. Nie wszyscy jednak zabawkarze jeździli na handel. Niektórzy z nich zajmowali się wyłącznie produkcją sprzedając gotowe wyroby zawodowym handlarzom. W ośrodku leżajskim handlem zabawek zajmowało się kilka rodzin. A w innym miejscu fabryka wykonując zabawki nie wprowadzała wzorów rodzimych. Jedynie niektórzy fujarkarze robili nadal fujarki wedle własnych wzorów, tzn. Nie politurowane na czarno, jakie robiono u Garbackiego, a barwione anilinowymi barwnikami na żółto. Wykonywali je z gałązek leszczyny lub olchy, obrabiając najpierw na „kobylicy” przy pomocy ośnika. Nadawali kształt o kolistym przekroju na tokarce, a na powierzchni pozostawili ozdobne wypukłe pierścienie. Następnie wprawiali ustnik czyli „gąbkowali”. Od niego zależał głos przyszłego instrumentu, bo „jak gęba kiepska, to i grać nie potrafi”. Korek wykonywano z drewna wierzbowego rozpalonym prętem wypalano następnie otwory boczne (4 lub 6) służące do zatykania palcami w czasie gry, a tym samym do skracania wysokości słupa powietrza. Wykonanie fujarki wymagało od wykonawcy dużo cierpliwości i perfekcji, żeby mogła być w przyszłości wykorzystania należycie jako instrument muzyczny. W związku z czym, chociaż produkcja fujarek uchodziła za seryjną, jeden wytwórca, korzystając z pomocy rodziny, mógł wykonać tylko 20 fujarek dziennie. Dziś wyrobem fujarek i pukawek w Leżajsku zajmuje się kilka rodzin, związanych z tradycjami sławnych leżajskich piszczelników. Wyrób zabawek w ośrodku rzeszowskim, chociaż nie w tak masowej skali jak jeszcze przed dwudziestoma laty, jest nadal kontynuowany. Jednym z najbardziej zaangażowanych w swoją pracę zabawkarzy był Stanisław Naróg ze wsi Żołynia Górna. Wykonywał on zabawki nie tylko na zarobek, ale dla wielkiej satysfakcji, jaką mu sprawiało to zajęcie, stanowiące jego pasję życiową. Nie wyobrażał sobie życia bez strugania zabawek. Wymyślanie coraz to nowych wzorów obok produkowanych tradycyjnych mu wielką przyjemność. Sporo wzorów zabawek wykonywał tylko dla własnej przyjemności, nie powielając ich na szerszą skalę. W pracy opierał się na swoich pomysłach ale nie tylko. W jego wyrobach dają się też zauważyć cechy charakterystyczne dla zabawek wytwarzanych w fabryce M. Garbackiego. Są to np. koniki zaprzężone do tak zwanych „karet”, charakteryzujących się wymyślnymi kształtami. Są też jeźdźcy na koniach, potraktowani sylwetowo, z charakterystycznymi ruchomymi kończynami. Oryginalne są jego zabawki jak: lokomotywy, walce drogowe, samochody, traktowy, wiatraki, kowale oraz kurki dziobiące pojedyncze, podwójne, potrójne, poczwórne. Zabawki tradycyjne, które S. Naróg pamiętał jeszcze z czasów swojego dzieciństwa to: łyżwa, bąki, fryga, kółko drewniane na patyku, zabawki dla najmłodszych. Wszystkie wzory, a jest ich kilkadziesiąt, świadczą o wielkiej pomysłowości autora i niezwykłym zmyśle konstrukcyjnym. Są tu także tradycyjne ptaki i motyle klaskające skrzydłami, są też dziobiące kurki i koguty, poruszające głowami przy popychaniu patyka, a także samoloty terkoczące, podwójne karuzelki z różnymi figurkami, pojemniki ze skaczącymi kulkami, terkoczące koła itp. Wszystkie są ruchome, niejednokrotnie wydające terkoczące dźwięki bajecznie kolorowe. Wśród jego zabawek nie zabrakło miniaturowych sprzętów domowych dla lalek: solniczek, pojemników na wodę. Wyrabiane przez niego samochody stanowią przegląd kilku modeli: są osobowe i ciężarowe.

Pozostali zabawkarze z ośrodka rzeszowskiego, dla zaoszczędzenia czasu i pracy wyspecjalizowali się w wyrobie pewnych typów zabawek. Starsi produkują zabawki tradycyjne, z którymi  czują się związani najbardziej. Są to przeważnie koniki wykonane z klocka czyli „okrągłe” na podstawkach, koniki „okrągłe” z bryczkami, taczki raz wózki zwane „spaceroki”